(Bez)partyjni samorządowcy?

Od kilku dni dolnośląska, jak i krajowa opinia publiczna żyje sytuacją w tutejszej Platformie Obywatelskiej. Część jej polityków, nie godzących się z decyzjami szefa Grzegorza Schetyny, zdecydowało o wyjściu z klubu PO w sejmiku wojewódzkim i dołączenie do klubu Bezpartyjnych Samorządowców. Nowa koalicja rządząca sejmikiem zapewnia części z członków PO zachowanie status quo. Jednak ciężko w tym przypadku mówić o ich bezpartyjności.

Przypomnijmy, że ruch Bezpartyjnych Samorządowców powstał w efekcie rozpadu współpracy z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. W poprzedniej kadencji to z komitetu Rafała Dutkiewicza swoje mandaty zdobyli „bezpartyjni”, wśród których był m.in. miliczanin Dariusz Stasiak.

Rozłam nastąpił w chwili, w której przed wyborami samorządowymi 2014 r. prezydent Dutkiewicz wszedł w koalicję z Platformą Obywatelską. Wiele osób, głównie z kręgów prezydenta innego dolnośląskiego miasta – Lubina – nie pogodziło się z tym faktem. Chcąc dalej funkcjonować w regionalnej polityce postanowili o starcie w wyborach pod własnym szyldem.

Tak narodzili się Bezpartyjni Samorządowcy. Osoby z wieloletnim samorządowym doświadczeniem, dla których los regionu był ważniejszy od partyjnego interesu. Bezpartyjni w wyborach wystartowali sami, zdobywając w sumie cztery mandaty, co jak na samodzielny start było nader dobrym wynikiem.

Powyborczy układ sił zepchnął ich jednak do opozycji, gdzie od ponad roku zajmowali się rozliczaniem sejmikowej koalicji, w której znaleźli się członkowie PO, radni Rafała Dutkiewicza i PSL.

Uciekać z tonącego okrętu

Ostatnie wydarzenia w dolnośląskiej PO, której struktury zostały rozwiązane przez Grzegorza Schetynę, jak również spadające sondaże doprowadziły do pęknięcia w partii. Zwolennicy Jacka Protasiewicza powiedzieli „sprawdzam”, szukając w ten sposób dalszego bytowania w lokalnej polityce.

Pierwsze podchody ekipa Protasiewicza kierowała w stronę „Nowoczesnej”, patrz: „Nowoczesna Ziemia Milicka?”. Jednak gdy to nie wypaliło, pojawił się pomysł dołączenia do bezpartyjnej drużyny.

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Czy na pewno bezpartyjnej? Spośród członków nowej koalicji wiele osób to członkowie Platformy Obywatelskiej. Ot choćby miliczanin Ryszard Lech, który, jak stwierdził w rozmowie z „Gazetą Wrocławską” nie dostał decyzji o wyrzucaniu go z macierzystej partii. Co więcej, stwierdza też, że gdy ją otrzyma będzie się od niej odwoływał. Czy w jego przypadku można go nazwać bezpartyjnym? Absolutnie nie.

Nie jest to postać, tak jak choćby wojewódzki radny dwóch poprzednich kadencji Dariusz Stasiak, która faktycznie od wielu lat jest osobą bezpartyjną. Nawet gdy w 2006 r. obejmował mandat radnego wojewódzkiego, wybrany z list PO, nie był jej członkiem.

Co dalej?

Jakie będą losy koalicji w sejmiku wojewódzkim? Wiele scenariuszy nadal jest możliwych.

Od tego, w którym nowo zawiązana koalicja rozpadnie się, gdy wieloletnie animozje i chęć rozliczenia spraw wezmą górę nad politycznym interesem czy to byłych członków PO, środowiska prezydenta Dutkiewicza lub prezydenta Raczyńskiego. Aż po taki, gdy nową koalicję stworzy przyglądający się obecnie sytuacji PiS. Prezes Kaczyński już interweniował u dolnośląskich liderów swej partii, by wzięli się do roboty i zawiązali koalicję w sejmiku. Czy to się uda? Czas pokaże.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s